StanleyShow

10 najlepszych filmów o podróżowaniu w czasie (część 1)

Nie dość, że twórcy filmowej rozrywki serwują ma znakomite mentalne podróże w czasie chociażby nowym „Mad Maxem” czy w końcu zaserwowanym nam na YT  „Kung Fury”, to jeszcze mamy w czym przebierać jeśli chodzi o filmowe manipulacje czasem. Przeskoki, podróże, paradoksy, zmiany dylatacji i tak dalej, to wszystko z lepszym czy gorszym skutkiem serwuje nam się od lat. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej 10 najlepszym moim zdaniem produkcjom o tej tematyce z góry zakładając, że najbardziej klasyczne propozycje z „Harrym Potterem i więźniem Azkabanu”, „Terminatorem”, „Powrotem do przyszłości” czy szalenie popularnym „Interstellarem” na czele sobie daruję. Znamy to i lubimy (bądź nie) wszyscy i powszechnie. W tym zestawieniu może nie serwuję maksymalnych niszówek, ale są to filmy z pogranicza „możecie nie znać, jakimś cudem, ale jednak”. Także zapraszam do czytania i oglądania! 

primer-2004[1]

10. WYNALAZEK (Primer, 2004, reż. Shane Carruth). Dość specyficzny przypadek offowego amerykańskiego thrilleru amerykańskiego, w którym czwórce znajomych inżynierów udaje się stworzyć przez przypadek wehikuł czasu. Dzieło nagrodzone na festiwalu w Sundance opowiada o żądzy pieniądza, bowiem bohaterowie korzystając ze znajomości przyszłości zaczynają obstawiać na giełdzie i kosić gruby hajs. Problem w tym, że zaczynają trafiać na swoje własne „ja”, a wiecie doskonale co się stanie jeśli ktoś z przyszłości spróbuje zabić siebie z przeszłości… Bardzo ciekawe niezależne kino. (więcej…)

Reklamy

SŁOWO KLUCZ #04, CZYLI 10 PRODUKCJI Z „TWELVE” LUB „12” W TYTULE.

Wiem, że część z Was czekała akurat na to konkretne bardzo symboliczne Słowo Klucz. „Twelve” to bardzo ładnie brzmiące słowo, w tytułach zamieszczonych pozycji wymienne na „12”. Czy robi to jakąkolwiek różnicę jaki jest zapis w tytule? Pewnie, że tak, nie tylko wizualne ale i kontekstowe, w końcu dwunastu apostołów brzmi o wiele poważniej niż 12 apostołów, słowo sprowadzone do zapisu cyfrowego jak dla mnie wybrzmiewa zupełnie inaczej. Poniżej przyglądam się dyszce tytułów związanych z tym jakże wieloznacznym numerem. 

hqdefault[1]

10. THE TWELVE CHAIRS (Dwanaście krzeseł, 1970, reż. Mel Brooks). Rzecz jasna nie mogłoby zabraknąć dość nietypowej jak na Mela Brooksa komedii będącej adaptacją rosyjskiej powieści autorstwa Ilja Ilfa. Powstało przynajmniej kilka filmów opartych o książkę, wybrałem moim zdaniem najciekawszą. Rozchodzi się o wielką fortunę ukrytą w jednym z dwunastu krzeseł, którego poszukuje kilku bohaterów w tym były służący wysoko urodzonego głównego bohatera, którego gra sam Brooks. Ostra satyra i naśmiewanie się z Żydów w przypadku tego twórcy ma swój kontekst jak najbardziej uzasadniony. Sam Brooks jest bowiem Żydem i nieraz wcielał się w rabina czy innego tego typu osobnika. Bardzo fajny film, którego byście się po tym panu nie spodziewali.  (więcej…)