horror

JAK HANNIBAL JACKOWI, TAK JACK HANNIBALOWI , CZYLI O PIĄTYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU “HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Aż chciałoby się zakrzyknąć: „No, kurwa, w końcu!” Piąty odcinek trzeciego, domniemanie ostatniego sezonu serialu w końcu obfitował w znakomitą i znacząca dla fabuły akcję. Lecter ponownie pokazał nam się jako bezwzględny eliminator przeszkód na swojej drodze, a Jack po rozsypaniu prochów Belli stał się człowiekiem silniejszym niż wszyscy inni. Właściwie wszyscy prócz Willa wydają się pozbierani i gotowi i ukatrupić Hannibala. W końcu mogę napisać, że się działo! Yuuuupiiii!!! 

ob_bb7236_1[1]

Tak kończą sprzedawczyki. (więcej…)

Reklamy

NIEFORMALNE STOWARZYSZENIE MŚCICIELI , CZYLI O CZWARTYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU „HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Jeśli ktoś tracił cierpliwość w stosunku do „Hannibala” po ostatnich odcinkach to podczas seansu ostatniego mógł czuć niezłe wkurwienie, bo oto oglądaliśmy chyba najbardziej stateczny, by nie powiedzieć monotonny odcinek serialu. I to właściwie pozbawiony głównego bohatera. Za to dowiedzieliśmy się co skłoniło Willa do poszukiwania Hannibala po wypadku. A raczej kto skłonił. Szkoda jedynie, że z perspektywy tego iż to ostatni sezon dostaliśmy odcinek, który właściwie nie przesunął fabuły dalej, jedynie pokazał nam w jakim punkcie znajdują się bohaterowie, którzy mieli styczność z naszym ulubieńcem. 

image[1]

Czy ktoś tak naprawdę spodziewał się powrotu tego pana?  (więcej…)

WSZYSTKO ZOSTAJE W RODZINIE, CZYLI O TRZECIM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU „HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Tak się niefortunnie zdarzyło, że nim powstał ten wpis dowiedziałem się o anulowaniu „Hannibala” po finale trzeciego sezonu. Co to właściwie dla mnie oznacza? Ano to, że stracę jeden z najbardziej oddziałujących na zmysły tasiemców ostatnich lat. Pomijam to, że momentami serial jest niedorzeczny, że zachowania bohaterów są anormalne i niezrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba. Tu rozchodzi się o niesamowita aurę roztaczaną przez Lectera-Mikkelsena, która równoważy Graham-Dancy. Po krwawej jatce w finale drugiego sezonu ludzie mieli różnorakie odczucia względem trzeciego. Ba, znaleźli się tacy, którzy uznali, że serial miałby rację bytu bez Willa, Jacka i Alany i całej masy bohaterów pobocznych. Jak się przekonaliśmy po pierwszym epizodzie trzeciego sezonu bez Willa i spółki to nie to samo. Tak więc twórcy stopniowo zaczęli przywracać na ekran tych, których uznaliśmy za dawno martwych. Zabieg równie przyciągający co odpychający widza, który oczekuje świeżości po serii. Pozwólcie więc, że przyjrzę się bliżej temu co działo się w tym odcinku i trailerze do kolejnego epizodu. Tak są spojlery, tak opisuję kto wraca, tak te wpisy po prostu nie mogą wyglądać inaczej. 

hn3[1]

Niebezpieczna Lady Murasaki, mam nadzieję, że rozwiną jej wątek.  (więcej…)

Willa Grahama wewnętrzna walka z samym sobą, czyli od drugim odcinku trzeciego sezonu „Hannibala” słów kilka.

Przez ostatnie dwa sezony obcowania z „Hannibalem” zapewne wszyscy zauważyli jak bardzo jest to metaforyczny i filozoficzny twór. Estetyczny, z wspaniałą muzyką i zdjęciami nęci pięknym, poetyckim tłem i czaruje na rozmaite sposoby. Nie unika przy tym makabreski na najwyższym poziomie, dostarczając psychotycznych wizji głównie rozpościerających się w głowie Willa Grahama, który jak się okazało przeżył finałową rzeź z poprzedniego sezonu. Nic więc dziwnego, że cały epizod skupia się na nim i na jego małym demonie, któremu na imię Abigail. 

04-hannibal-set-04.w529.h352.2x[1]

Witaj wśród żywych Will!  (więcej…)

Z kanibalem pod jednym dachem, czyli o pierwszym odcinku trzeciego sezonu „Hannibala” słów kilka.

Świat maniaków „Hannibala” podzielił się po finale drugiego sezonu na tych totalnie zaskoczonych rozpierduchą i właściwie załatwieniem wszystkich bohaterów przez uwielbianego doktora i na tych, którzy przewidzieli, że Abigail powróci, z Alaną stanie się coś złego, a Will i Jack będą brodzili w kałuży własnej krwi. Niewiele osób było jednak w stanie przewidzieć, że Hannibal znajdzie sobie towarzyszkę życiową, która jest co prawda mniej szalona niż on, ale także ma krew na rękach. Epizod otwierający ten sezon w dość chaotyczny sposób pokazał nam relacje świeżo upieczonych (he he) państwa młodych. Bedelio, czy Ty wiedziałaś w co tak naprawdę się pakujesz? 

hannibal-season-3-episode-1-antipasto[1]

Dzień dobry, doktorze Lecter, tęskniłem.  (więcej…)

SŁOWO KLUCZ #03, CZYLI 10 PRODUKCJI Z „BLACK” W TYTULE.

Trzecia odsłona mojego kluczowego cyklu będzie poświęcona Czerni. Czerń kojarzy się ludziom z czymś negatywnym, mrocznym, nieprzyjemnym. Jednocześnie jest stylowa, uniwersalna i intrygująca artystów maści wszelakiej. Nie przypadkiem podgatunek muzyki heavy metalowej powołanej do życia przez Venom i Hellhammer nazwano później black metalem, termin ten miał manifestować swoje przywiązanie do sił ciemności i odrzucanie pozytywnych wartości. A jak sobie z czernią radzą filmowcy? Ano całkiem dobrze. Jest co oglądać i czym się zachwycać. Według mnie wśród wymienionych przeze mnie tytułów nie ma żadnego średniaka, wszystkie dostarczają ciekawych i zróżnicowanych doznań. Zerknijcie na listę i sprawdźcie czy widzieliście już wszystkie!

vin-diesel-pitch-black-wallpaper-1440-900[1]

10. PITCH BLACK (2000, reż. David Twohy). Filmy z Vinem Dislem nie są może najwyższych lotów, ale dostarczają odpowiednią dawkę rozrywki. Gość idealnie nadaje się do ról siłaczy, który spuszcza łomot kreaturom wszelakiej maści. Jako obdarzony nadnaturalną mocą Riddick ma możliwość łoić kosmiczne kreatury stwarzające zagrożenie dużo większe zagrożenie niż on sam. To stanowczo najciekawsza część przygód tego bohatera obok animowanej Mrocznej Furii. Z pewnością dla wielu jest to film kultowy, któremu w tym roku, w lutym stuknęło 15 lat. Zawsze chętnie do niego wracam. (więcej…)

10 filmów, których większość nie lubi lub nie rozumie ich fenomenu a ja uwielbiam.

Powiadają, że gust jest jak dziura w dupie, każdy ma swoją i raczej o niej nie rozmawia. Cóż, mój filmowy czy może nawet popkulturalny ekshibicjonizm pozwala mi pogadać z Wami o tym co większości się nie podoba a mi bardzo pasuje. To nie są jakieś wielce wielkie guilty pleasures, dzieła tak złe, że aż dobre, to raczej dzieła, które spotkały się z dość srogim niezrozumieniem przez publiczność a i przez krytyków ciepło przyjęte raczej nie zostały. A mi te filmy cholernie leżą i kocham każdą minutę w nich zawartą. Chcecie się przekonać jakie to działa? Zapraszam do czytania! 

the-voices-1[1]

10. GŁOSY  (The Voices, 2014, reż. Marjane Satrapi). Średnia na Filmweb: 6,1. Średnia na IMDB: 6,4. Znakomite studium ludzkiego wyobcowania i walczenia ze schizami. Mimo dość sztampowego podziału na dobro i zło reprezentowane odpowiednio przez psa i kota czuć powiew świeżości w tematyce ekranowego świra. Jerry’ego fenomenalnie sportretował Ryan Reynolds dubbingując przy tym głosy zwierzaków. Najbardziej w tej bardzo czarnej komedii podobały mi się powroty do rzeczywistości bohatera, kiedy głosy znikały a czyściutkie mieszkanie zmieniało się w zakrwawioną od podłogi po sufit melinę. Publika jednak nie doceniała nowego film Satrapi, której wspomnienia z dzieciństwa były punktem wyjścia do fenomenalnego animowanego Persepolis. Cóż, ja będę bronić i śmiało wystawiam temu dziełu laurkę jednego z najlepszych niezależnych jaki ukazał się (przynajmniej u nas) w tym roku. (więcej…)