HBO

TU NIE BĘDZIE HAPPY ENDU, CZYLI O FINAŁOWYM ODCINKU “TRUE DETECTIVE 2″ SŁÓW KILKA

Jak by to ująć? Od czego by tu zacząć? Co tam się w ogóle wydarzyło? Generalnie rzecz ujmując „True Detective 2” w finale poszedł w bardzo dziwnym kierunku. Mam wrażenie, że te wszystkie intrygi, ta cała kryminalna otoczka zeszła na dalszy plan w obliczu miłosnych uniesień bohaterów, rozpamiętywania ich przeszłości i tak dalej. Rozwiązanie kluczowej zagadki nie spoliczkowało nas tak jak tego oczekiwaliśmy, właściwie po prostu sobie było i tyle. Podobnie zemsta na gwałcicielu żony Reya. Coś tam było o tym bąknięte, coś tam niby powiedziane, ale ostatecznie w natłoku scen rozmaitych gdzieś to wszystko umknęło. Jakieś diamenty, jakieś rodzeństwo, przeszłość Ani, przeszłość Reya, odeskortowanie żony Franka do Wenezueli i tak dalej… Jeśli nawet oglądaliście ten sezon bardzo uważnie to nie szło się połapać chociażby dlatego, że niektóre postacie były tylko pustymi nazwiskami, bądź migały gdzieś niezauważenie w odcinkach. Tak więc fabułę tego sezonu mogę określić jako zbyt zawiłą, pełną niedomówień i scen „z dupy”. Za to klimat… Klimat tego sezonu był wybitny i przepyszny. Pozwólcie, że przyjrzę się temu co działo się nie tylko w finale, ale przez cały sezon nieco bliżej. 

798741-true-detective-s02e08[1]

Ray tuż przed podjęciem ostatecznej decyzji… (więcej…)

BRUDNY ŚWIAT PEŁEN PRZEMOCY, SEKSU I ŚMIERCI CZYLI O PIĄTYM, SZÓSTYM I SIÓDMYM ODCINKU “TRUE DETECTIVE 2″ SŁÓW KILKA

Dość dziwnie czułem się nadrabiając zaległe odcinki „True Detective 2”. Zanim przysiadłem do oglądania pewnego upalnego wieczoru, przyszła do mnie z samego rana paczka od HBO z gadżetami związanymi z tym serialem. I tak sobie patrzyłem na koszulkę z napisem „We Get The World We Deserve” i zacząłem układać w głowie to co do tej pory zobaczyłem. Zapewne pamiętacie, że traktuję ten sezon dość powściągliwie i nie do końca kumam jego tempo i pokazywanych nam bohaterów. Całą czwórkę jest po prostu ciężko ogarnąć, a sprawa zabójstwa Caspere’a właściwie jest tylko tłem do pokazywania nam co bardziej „zwichniętych” zachowań i nawyków zniszczonych życiem postaci. Na szczęście im dalej w las tym więcej drzew, znaczy się im bliżej finału tym bardziej barwniejsze stają się kreacje Farrella, McAdams, Vaughna i Kitscha. A fabuła zdążyła się cholernie zagęścić i w końcu trzymać za gardło.

maxresdefault[1]

Farrell w swojej kreacji jest fenomenalny. 
(więcej…)

TE POŚCIGI, TE WYBUCHY, CZYLI O CZWARTYM ODCINKU “TRUE DETECTIVE 2″ SŁÓW KILKA

Jeżeli tytuł wpisu kojarzy Wam się z klasycznym odcinkiem Niekrytego, to słusznie, taka była moja mała inspiracja. Problem z „True Detective 2” jest taki, że przez większość czasu usypia by nagle zacząć trzymać w napięciu przez ostatnie 10 – 15 minut. Tak było w tym epizodzie, gdzie bohaterowie brali udział w obławie na bandziorów, która przerodziła się w istną masakrę protestujących i jadących w autobusie ludzi. Bardzo dobrze zostały oddane emocje Raya, Ani i Paula, szczególnie tego pierwszego, który stał się moim ulubionym bohaterem (Farrell grać potrafi, jego Velcoro jest chyba jedyną postacią, która na upartego mogłaby pojawić się w pierwszym sezonie). Niestety przez większość odcinka wiało nudą i spróbuję Wam odpowiedzieć dlaczego. 

True-Detective-Season-2-Episode-4-F[1]

Velcoro to wciąż najciekawsza postać w tym sezonie.  (więcej…)

MAMY TAKI ŚWIAT NA JAKI ZASŁUŻYLIŚMY, CZYLI O TRZECIM ODCINKU „TRUE DETECTIVE 2” SŁÓW KILKA

Ostatnio w kontekście tego sezonu padło bardzo ciekawe pytanie na fanpage FKRBZM, a mianowicie czy twórcy składają hołd twórczości Davida Lyncha lub przynajmniej puszczają oczko do fanów jego twórczości. Ano owszem. Dowodem tego była znakomita scena otwierająca ten odcinek dziejąca się w głowie Velcoro. Elvisowaty śpiewak, rozmowa bohatera z ojcem, majak na granicy jawy i snu. Jak najbardziej było to nawiązanie do twórcy „Zagubionej autostrady” czy „Mulholland Drive”. A potem było niemniej ciekawie. Zapraszam do czytania.

ustv-true-detective-s02-e03-4[1]

Zaczyna się dziać coraz więcej i ciekawiej.  (więcej…)

SZYBKIE STRZAŁY W TWARZ WIDZA, CZYLI O DRUGIM ODCINKU „TRUE DETECTIVE 2” SŁÓW KILKA

Jeśli zaczynasz oglądać jakiś serial to raczej nie spodziewasz się, że jeden z głównych bohaterów wykituje tak szybko. Paradoksalnie końcówka drugiego odcinka „True Detective 2” odwróciła moją uwagę od tego co działo się wcześniej przez pozostałe 40 minut. Rzecz jasna wzburzeni widzowie zaczęli snuć rozmaite teorie co do przedwczesnego zgonu Velcoro, bo przecież jest to jedna z ciekawszych postaci wśród czwórki głównych bohaterów. Rzecz jasna najbardziej w tym intrygują okoliczności i postać, która naszego bohatera postrzeliła dwukrotnie i to podejrzewam, że nie w celu zabicia go a jedynie osłabienia choć kij wie, czy tak naprawdę nie rozprawiam teraz nad losem trupa. W każdym razie warto się przyjrzeć poszerzającej się palecie barw jaką malują nam naszych detektywów i pana przestępcę. Początek odcinka był bowiem baaaardzo poruszający i ciekawy. No ale po kolei. 

9V04c5c[1]

Mam nadzieję, że ładnie rozwiną postać graną przez McAdams.  (więcej…)

SYNDROM DRUGIEGO SEZONU, CZYLI O PIERWSZYM ODCINKU „TRUE DETECTIVE 2” SŁÓW KILKA

W dzisiejszym wpisie spróbuję wyjaśnić skąd wzięły się te wszystkie „za i przeciw” wobec nowego sezonu „True Detective”, jest to bowiem najgłośniej komentowany serial w ostatnich tygodniach obok „Hannibala”, którego jak wiadomo utną nam po trzecim sezonie. Czy szyld pod którym HBO wypuściła pierwszy odcinek drugiego sezonu ma wciąż rację bytu? Odpowiedź leży gdzieś po środku, pozwólcie, że przyjrzę się temu zjawisku, jak i treści pierwszego odcinka bliżej. 

true20_zpsktuiswl5[1]

Póki co tyko dwie postacie jawią mi się jako ciekawe. (więcej…)

JAK ZNOKAUTOWAĆ, WKURZYĆ I ZASMUCIĆ WIDZA, CZYLI O FINAŁOWYM ODCINKU PIĄTEGO SEZONU „GRY O TRON” SŁÓW KILKA.

Czy ja ostatnio pisałem, że poprzednie dwa odcinki były bardzo dobre? Albo fenomenalne? Coś w ten deseń? Z pewnością, co nie zmienia faktu, że ten, który zakończył piąty sezon jest absolutnie najlepszy, z najbardziej wyjebanymi za przeproszeniem cliffhangerami w historii tego serialu. Lekcje z budowania napięcia zostały sumiennie odrobiony, a sporo kwestii pozostało w sferze naszych wyobrażeń. Pozwólcie, że przyjrzę się wszystkim najważniejszym postaciom i ich losom nieco inaczej, bardziej „rozdziałowo” niż zazwyczaj. I nie będę owijać w bawełnę, w tym odcinku wydarzyło się tyle intensywnych rzeczy, że przez cały, CAŁY piąty sezon nie pastwiono się nad nami jak w tym. Po prostu wszystko co najlepsze a jednocześnie najgorsze w „GoT” skumulowano nam do jednej bijącej po ryju godziny. No sztos pełną gębą! 

ustv-game-of-thrones-s05e10-still-05[1]

Faster Pussycat, Kill Kill!!! (więcej…)