WONSZ RZECZNY JEST NIEBEZPIECZNY, CZYLI O SIÓDMYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU “HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Marudziłem, marudziłem, narzekałem i psioczyłem, że nudy i przerost formy nad treścią. Po tym odcinku jestem w stanie odszczekać to wszystko i złożyć na karb budowania napięcia do tego konkretnego epizodu. Zbudowanego według najlepszych prawideł kina grozy, choć opartego o ryzykowne zachowania bohaterów. No ale jakoś do ucieczki Lectera dojść musiało i ktoś tu musiał pomóc na słowo honoru. W każdym razie oglądając siódmy już odcinek tego sezonu czułem napięcie, i fascynację wszystkimi elementami, które składają się na ten spektakl.

tumblr_nqwg7qV7NQ1tcxkqzo3_r1_1280[1]

Pogratulować Joe Andersonowi genialnej interpretacji postaci Vegera! 

Zaczęło się od wypełnienia luki pomiędzy momentem kiedy Hanni otwierał czachę Willowi, a ich pojmaniem i przewiezieniem do posiadłości Vergerów. Jak się okazało panowie tajni agenci działali dla Masona i postanowili uczynić ze sparaliżowanego Jacka jego ostatnią ofiarę. Do akcji wkroczyła Chyioh i w prawdę mówiąc uratowała Crawforda i uwolniła go w zamian za informację o tym gdzie porwali Hannibala. Jej postać, którą mogę  właściwie porównać do anioła stróża Lectera chyba z tym odcinkiem zakończyła swój wątek skoro nasz ulubieniec dał się aresztować, ale co ma u niej chłop długi to ma. Szkoda, że trochę bardziej nie rozwinięto jej postaci, choć wydaje mi się, że jeszcze może powrócić.

Za to na pewno nie zobaczymy już Masona Vergera, którego portretował genialny Joe Anderson. Nie miałem okazji napisać tego wcześniej, więc zrobię to teraz, gość moim zdaniem swoją interpretacją, mimiką i głosem stworzył postać równie wiarygodną co Michael Pitt. W pewnym stopniu to gość nawet bardziej porąbany od wytrawnego Hannibala: zażądał wycięcia narządów rozrodczych swojej siostrze i przeszczepienie ich świni, w której rozwijało się dziecko. Zjadł swoją twarz i dokarmiał nią psy, a kiedy zapragnął przeszczepu stwierdził, że będzie nosić rysy Willa. No i rzecz jasna postanowił zjeść Hannibala, kawałek po kawałku. Nic dziwnego, że zemsta na jego osobie była makabryczna i satysfakcjonująca jednocześnie. Nim do tego doszło Mason przypomniał pewien prawdziwy epizod z okolic roku 2003-2004 kiedy to niemiecki kanibal umówił się z innym psycholem na jego konsumpcję, co w pewnym sensie miało nam widzom, uświadomić, że akcja Hannibala rozgrywa się w świecie rzeczywistym, a nie jak to często bywa i innych produkcjach, lekko przesuniętym i zmodyfikowanym. Wszystko co do tej pory działo się w relacjach między Masonem, jego siostrą i Alaną dążyło do tego samego punktu, Hannibal przekonał kobiety by zabiły Masona sam obiecując, że weźmie winę na siebie. Doktor Bloom uwalniając go zaznaczyła, że ma uratować Willa, co było średnio rozsądne biorąc pod uwagę jak długo bawili się w kotka i myszkę, w końcu Lecter jeszcze kilka godzin wcześniej chciał mu otworzyć czaszkę. Cóż, seriale rządzą się swoimi prawami, postępowanie bohaterów zwykle ma się nijak do tego co działoby się w rzeczywistości więc mogę przymknąć na to oko. „Hannibal obiecał, Hannibal słowa dotrzyma”. Wcale tak być nie musiało, choć to, że Lecter uratował Willa może wynikać ze słabości do niego, w końcu to tasiemiec, o za przeproszeniem, najbardziej popierdolonej przyjaźni ever.

Okej, wróćmy do Masona i jego niespełnionych marzeń. Margot i Alana odkrywają tak zwaną „surogatkę” pod postacią świni i wyciągają z niej martwe dziecko, co ostatecznie przypieczętowuje wyrok na Vergerze. Stwór ten budzi się z twarzą swojego psycho-lokaja, która jakże malowniczo odpada pozostawiając krwawą plamę na tym co zostało z jego własnej. Potem jest już tylko gorzej, jego własna siostra i zaufana współpracowniczka topią go w akwarium, w którym pływa sobie jakże uroczy wonsz rzeczny, jakże ciekawy tego cóż ten Mason ma w gębie. I ta scena to absolutny sztos, ogólnie wszystko co działo się w willi Vergerów to po prostu horror czystej wody, który można sobie obejrzeć wieczorową porą w telewizji, brrrrr. Zupełnie oderwana od tego jest scena finałowa, gadka Willa z Lecterem, popękana filiżanka i ich pożegnanie, a potem aresztowanie naszego ukochanego Maddsa i odejście Chyioh w mroki lasu. Pewien rozdział w tym sezonie właśnie się skończył, kolejny, zapowiadający się fascynująco nadchodzi. Taaaaak, już niedługo doczekamy się oficjalnej introdukcji Francisa Dolarhyde’a w fabule. Już po samym trailerze czuć powrót do klimatu pierwszego sezonu, więc Ci którzy marudzili, łącznie ze mną, mogą się na nowo zachwycić, a oglądanie Hannibala w szklanej celi będzie zaiste nowym wymiarem tego serialu. Dołuje jedynie fakt, że jesteśmy bliżej niż dalej zakończenia całej serii, i z jednej strony anulowanie serialu rozumiem, z drugiej nie mogę tego stacji odpowiedzialnej za niego darować. Bo może i jest to produkcja chaotyczna, zbyt poetycka, pełna nonsensów i bohaterów zachowujących się jak dzieci we mgle, ale z drugiej strony wizualne aspekty serii hipnotyzują do granic możliwości. Cóż, pozostaje nam czekać na kolejne odcinki i mieć nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone. Do przeczytania za tydzień!

TE POŚCIGI, TE WYBUCHY, CZYLI O CZWARTYM ODCINKU “TRUE DETECTIVE 2″ SŁÓW KILKA

Jeżeli tytuł wpisu kojarzy Wam się z klasycznym odcinkiem Niekrytego, to słusznie, taka była moja mała inspiracja. Problem z „True Detective 2” jest taki, że przez większość czasu usypia by nagle zacząć trzymać w napięciu przez ostatnie 10 – 15 minut. Tak było w tym epizodzie, gdzie bohaterowie brali udział w obławie na bandziorów, która przerodziła się w istną masakrę protestujących i jadących w autobusie ludzi. Bardzo dobrze zostały oddane emocje Raya, Ani i Paula, szczególnie tego pierwszego, który stał się moim ulubionym bohaterem (Farrell grać potrafi, jego Velcoro jest chyba jedyną postacią, która na upartego mogłaby pojawić się w pierwszym sezonie). Niestety przez większość odcinka wiało nudą i spróbuję Wam odpowiedzieć dlaczego. 

True-Detective-Season-2-Episode-4-F[1]

Velcoro to wciąż najciekawsza postać w tym sezonie.  (więcej…)

PRZYCZAJONY HANNIBAL, UKRYTY CZERWONY SMOK , CZYLI O SZÓSTYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU “HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Jak możecie wywnioskować z tytułu wpisu pojawienie się Francisa Dolarhyde w „Hannibalu” to kwestia czasu. Pokazano go już na teaserze podczas tegorocznego Comic-Conu, a do jego oficjalnego ujawnienia się dojdzie tuż po odcinku, w którym Hannibal zostanie aresztowany. Bo chyba w to, że w końcu Lecter zostanie złapany nikt wątpliwości mieć nie może, w końcu serial w dużej mierze jest oparty o „Czerwonego Smoka” Harrisa. Póki co pozwólcie, że przyjrzę się temu co działo się w ostatnim odcinku serialu. 

Hannbial - Season 3

Pana dni wolności, doktorze Lecter, dobiegają końca. (więcej…)

MAMY TAKI ŚWIAT NA JAKI ZASŁUŻYLIŚMY, CZYLI O TRZECIM ODCINKU „TRUE DETECTIVE 2” SŁÓW KILKA

Ostatnio w kontekście tego sezonu padło bardzo ciekawe pytanie na fanpage FKRBZM, a mianowicie czy twórcy składają hołd twórczości Davida Lyncha lub przynajmniej puszczają oczko do fanów jego twórczości. Ano owszem. Dowodem tego była znakomita scena otwierająca ten odcinek dziejąca się w głowie Velcoro. Elvisowaty śpiewak, rozmowa bohatera z ojcem, majak na granicy jawy i snu. Jak najbardziej było to nawiązanie do twórcy „Zagubionej autostrady” czy „Mulholland Drive”. A potem było niemniej ciekawie. Zapraszam do czytania.

ustv-true-detective-s02-e03-4[1]

Zaczyna się dziać coraz więcej i ciekawiej.  (więcej…)

JAK HANNIBAL JACKOWI, TAK JACK HANNIBALOWI , CZYLI O PIĄTYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU “HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Aż chciałoby się zakrzyknąć: „No, kurwa, w końcu!” Piąty odcinek trzeciego, domniemanie ostatniego sezonu serialu w końcu obfitował w znakomitą i znacząca dla fabuły akcję. Lecter ponownie pokazał nam się jako bezwzględny eliminator przeszkód na swojej drodze, a Jack po rozsypaniu prochów Belli stał się człowiekiem silniejszym niż wszyscy inni. Właściwie wszyscy prócz Willa wydają się pozbierani i gotowi i ukatrupić Hannibala. W końcu mogę napisać, że się działo! Yuuuupiiii!!! 

ob_bb7236_1[1]

Tak kończą sprzedawczyki. (więcej…)

SZYBKIE STRZAŁY W TWARZ WIDZA, CZYLI O DRUGIM ODCINKU „TRUE DETECTIVE 2” SŁÓW KILKA

Jeśli zaczynasz oglądać jakiś serial to raczej nie spodziewasz się, że jeden z głównych bohaterów wykituje tak szybko. Paradoksalnie końcówka drugiego odcinka „True Detective 2” odwróciła moją uwagę od tego co działo się wcześniej przez pozostałe 40 minut. Rzecz jasna wzburzeni widzowie zaczęli snuć rozmaite teorie co do przedwczesnego zgonu Velcoro, bo przecież jest to jedna z ciekawszych postaci wśród czwórki głównych bohaterów. Rzecz jasna najbardziej w tym intrygują okoliczności i postać, która naszego bohatera postrzeliła dwukrotnie i to podejrzewam, że nie w celu zabicia go a jedynie osłabienia choć kij wie, czy tak naprawdę nie rozprawiam teraz nad losem trupa. W każdym razie warto się przyjrzeć poszerzającej się palecie barw jaką malują nam naszych detektywów i pana przestępcę. Początek odcinka był bowiem baaaardzo poruszający i ciekawy. No ale po kolei. 

9V04c5c[1]

Mam nadzieję, że ładnie rozwiną postać graną przez McAdams.  (więcej…)

NIEFORMALNE STOWARZYSZENIE MŚCICIELI , CZYLI O CZWARTYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU „HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Jeśli ktoś tracił cierpliwość w stosunku do „Hannibala” po ostatnich odcinkach to podczas seansu ostatniego mógł czuć niezłe wkurwienie, bo oto oglądaliśmy chyba najbardziej stateczny, by nie powiedzieć monotonny odcinek serialu. I to właściwie pozbawiony głównego bohatera. Za to dowiedzieliśmy się co skłoniło Willa do poszukiwania Hannibala po wypadku. A raczej kto skłonił. Szkoda jedynie, że z perspektywy tego iż to ostatni sezon dostaliśmy odcinek, który właściwie nie przesunął fabuły dalej, jedynie pokazał nam w jakim punkcie znajdują się bohaterowie, którzy mieli styczność z naszym ulubieńcem. 

image[1]

Czy ktoś tak naprawdę spodziewał się powrotu tego pana?  (więcej…)