seriale

10 najciekawszych postaci serialowych vol.1: GRA O TRON

Dziś zestawienie specjalnie dla fanów „Gry o Tron”, która powraca na ekrany 7 kwietnia na HBO. Pomyślałem więc, że z tej okazji wskażę najciekawsze moim zdaniem postacie w serialu. Ja wiem, że nie ma się co do nich przywiązywać, bo giną częściej niż bohaterowie „Zagubionych”, ale tu chodzi o wyrazistość i charakter. A także o to jak bardzo dana postać ma zrytą banię. No bo to w końcu dla mnie najważniejsze. Także przed Wami mój osobisty wybór dziesięciu (bardzo ciężka sprawa i selekcja) najciekawszych postaci pojawiających się w serialu. Zapraszam do czytania. 
10.JOFFREY BARATHEON 
Zaznaczę, od razu, że bardzo tej postaci nie lubię i czekam na jej nieunikniony zgon jak na gwiazdkę z nieba. Ale trzeba przyznać, że tak rozchwianej, agresywnej i naturalnie złej postaci ze świecą szukać. Syn rodzeństwa Lannisterów jest nieszanującym niczego i nikogo psychopata i pominięcie go tu byłoby grubym nietaktem. 

9.SAMWELL TARLY 
Nie będzie w zestawieniu ani Daenerys, ani Jona Snowa. Te postacie w jakimś stopniu działają mi na nerwy – Jon swoim wyrazem twarzy zbitego psa, Danny swoim szaleństwem na punkcie smoków. Za to Samwell jest postacią neutralną dla otoczenia. Ciapowatą i miłą,  oddaną przyjacielowi i uroczej Goździk. Znacznie bardziej interesują mnie jego losy niż dwójki wcześniej wymienionych. Że niby herezja? No cóż, o gustach nie nie dyskutuje czy coś w tym rodzaju. 

8.SANDOR „OGAR” CLEGANE

Postać dość skomplikowana, nieprzypisana konkretnie do żadnego rodu, która przeżyła tragiczny, oszpecający wypadek. Nie jest do końca ani dobry, ani zły, jest „szary”. I budzi we mnie pozytywne odczucia. Wątek jego i Aryi należy do moich ulubionych. 

7.CERSEI LANNISTER

Bo bycie suką to sztuka. Co prawda Cersei ma słaby i niewdzięczny punkt imieniem Joffrey, ale jest jak dla mnie jedyną bardzo wyrazistą dorosłą postacią kobiecą. Bije na głowę Danny i Catelyn. Jest przebiegła i zwichnięta na głowę, skoro potrafi oddawać się własnemu bratu. I tylko Tyrion i Tywin potrafią jej dopiec. 

6.ARYA STARK

Jedyna poza Branem (niestety poza dyszką) na tyle ciekawa postać z rodu Starków, która znalazła tu swoje miejsce. Jest charakterna, odważna i zbuntowana, ma własne przekonania i zasługuje na to by pomścić swoją rodzinę. Kibicuję jej niemal od samego początku i raczej nic się w tym temacie nie zmieni. 

5.TYWIN LANNISTER

Senior rodu Lannisterów jest postacią pełną ironii, kpi z własnych latorośli i zdaje się mieć w nosie tą całą walkę o tron. Tak właściwie to zdaje się nie przepadać za wszystkim co dzieje się wokół i przeszkadzaniu mu w jego i tak już zdruzgotanej przez głupie lub niedorozwinięte dzieci egzystencji. 
4.PETYR „LITTLEFINGER” BAELISH

Taki dowcipniś, który zawsze stara się ratować skórę i działać na własną korzyść. Wie co kręci tych, którzy o tron walczą, zna ich tajemnice i najskrytsze pragnienia. Miesza często i gęsto czym stanowczo zwraca na siebie uwagę. Zawsze wolałem postacie tła, które w ostatecznym rozrachunku w fabule robią najciekawsze rzeczy. 
3.JAIME LANNISTER

Jaime lubię za jego wewnętrzną przemianę, za spowiedź której dokonał wobec Brienne, za to jak ją uratował. Co prawda jego pożądanie wobec siostry katapultuje go do grona zboczeńców i ludzi niespełna rozumu, ale jakoś zacząłem z nim sympatyzować. A o tym, że wypchnął Brana z wieży już prawie zapomniałem. Choć gdyby tego nie zrobił czy chłopak byłby taką ciekawą postacią? 
2.RAMSAY SNOW

Za bycie tak wspaniałym psychopatą się należy. Ramsay to najbardziej zwichnięta, chora i zepsuta postać jaka pojawiła się do tej pory. Tak to jest z tymi bękartami. Albo są zupełnie nijacy jak Jon, albo poryci do granic możliwości. Czekam z niecierpliwością co Ramsay pokaże widzom w najbliższym sezonie. A to już całkiem niedługo! 
1. TYRION LANNISTER 
To chyba najmądrzejsza, najciekawiej poruszająca się po szachownicy gry o tron postać. Skłonność do prostytutek i alkoholu nadaje Tyrionowi taki zawadiacki sznyt. Co prawda mocno oberwał ostatnimi czasy od otoczenia i nic nie wskazuje na to by czekały go lepsze dni, ale wciąż mu kibicuje i widziałbym go na tronie, który na moje oko i tak by przepił i przegrzmocił. 
Byłbym zapomniał o miejscu specjalnym i poza podium. 
0.HODOR 
Hodor, Hodor, Hodor, Hodor, Hodor, Hodor. 

Byle do października – podsumowanie czwartego sezonu THE WALKING DEAD [SPOJLERY]

Od kilku dni wśród fanów „The Walking Dead” spekulacji na temat finałowego odcinka sezonu nie było końca. Jedni sugerowali się komiksem i grą komputerową, inni spijali słowa aktorów i Kirkmana. W finale miała być rzeźnia, obstawiano kto padnie (żywym) trupem i jak smaczna będzie potrawka z porwanej wcześniej Beth. 
Nie przespałem nocy by móc obejrzeć odcinek na streamie. AMC podgrzewało atmosferę wcześniej serwując powtórki poprzednich odcinków. Wszystko ładnie, pięknie, był zegareczek w rogu ekranu odmierzający czas do finałowego epizodu, ale też była masa reklam, która zajęła tak z piętnaście minut czasu antenowego, co najbardziej cierpliwego odbiorcę mogłoby doprowadzić do szału. W końcu zaczął się finałowy odcinek i wszystkie wcześniejsze teorie spiskowe stanęły mi przed oczami. Spodziewałem się, że przynajmniej połowa bohaterów nie dotrwa do końca odcinka. Zamiast tego dostałem coś zupełnie innego co w rzeczywistości było kumulacją poprzednich odcinków. I tu ci którzy nie oglądali odcinka powinni przestać czytać gdyż będzie masa spojlerów… 

[SPOJLERY]
Zdezorientowała mnie już pierwsza scena będąca flashbackiem z więzienia. Nie spodziewałem się zobaczyć jeszcze Hershela , który skutecznie zastępował Dale’a w roli mądrego, rozsądnego staruszka. Swoją drogą Hersherl na etapie przebywania w więzieniu w niczym już nie przypominał walczącego z alkoholem, załamanego życiem człowieka, bardziej mentora, białobrodego z włosami związanymi w kitkę. Pamiętam jak oglądałem odcinek, w którym gubernator odciął mu głowę. To był jeden z najbardziej szokujących momentów w TWD ever i nie przebili tego w żadnym z następnych odcinków, a już na pewno nie w finałowym. Tak czy siak odcinek zaczyna się od pouczającej gadki Ricka z panem Greene, na temat Carla. I na tym skupia się połowa odcinka, na odzyskiwaniu przez Ricka wiary w siebie i skupianiu uwagi na synu, który radził sobie całkiem dobrze kiedy ten wylizywał się po starciu z gubernatorem. Tymczasem Carl coraz bardziej zbliża się do Michonne, która w pewnym sensie zaczyna zastępować mu matkę. Sama pani samuraj zdaje się odnajdywać w tym ukojenie, sama w końcu straciła całą rodzinę. 
Nasi bohaterowie napotykają na swojej drodze kilku zombiaków, załatwiają ich, wieczorem natomiast zatrzymują się by odpocząć, Carl przysypia w zepsutym samochodzie, a Rick i Michonne sobie dyskutują. I w tym momencie zaczyna się akcja, do głowy naszego szeryfa zostaje przyłożona spluwa, a naszym oczom ukazuje się grupa Joe’go, która ścigała Ricka za zabójstwo jednego z ich ziomków. Sytuacja jest napięta, pojawia się zaskoczony Daryl, który próbuje bezskutecznie przekonać Joe’go, że „to dobrzy ludzie”. Obleśny grubas wywleka Carla z samochodu w celu… zgwałcenia go. Rick i Michonne są na celowniku, a Darylowi spuszczają łomot. Rick robi gwałtowny ruch, pęka w nim coś na widok przygniatanego do ziemi syna, Joe oddaje strzał i jest tym lekko oszołomiony. Dochodzi do bójki, i w Ricku aktywuje się bestia. I po to są te flashbacki moi drodzy. By pokazać, że nie miało być sielankowo, że spokojne życie w więzieniu było tylko ułudą, a Rick nie będzie sadzić roślinek w ogródku razem z synem. Judith nie będzie wiecznie pod opieką Beth i Daryla, a Hershel nie dożyje spokojnej starości obserwując rozkwit związku jego starszej córki z Glennem. Po to cofnięto nas w przeszłość by uzmysłowić nam, że oni wcale nie są bezpieczni. Rozpierducha jakiej dokonał Gubcio sprawiła, że psychika naszych bohaterów się zintensyfikowała. Rick w przypływie niesamowitej agresji po prostu wgryza się w gardło Joe’go. Ten pada trupem, reszta szybko zostaje pozbawiona życia, a niedoszły gwałciciel zostaje przez Ricka dosłownie rozpruty. Kirkman wspominał, że Rickowi puszczą wszelkie hamulce i akurat to jest prawdą, stał się bezwzględny i ma jedną misję – za wszelką cenę chronić Carla. 
Po tych wydarzeniach Carl wygląda jakby bał się własnego ojca. Rick i Daryl wyjaśniają sobie kilka spraw, szeryf nazywa naszego ulubieńca swoim bratem. Grupa rusza w stronę Terminusa, Michonne wyjaśnia co działo się w jej przeszłości Carlowi i tak jakby wszystko rozchodzi się po kościach. Grupa dociera do swojego azylu i dostaje się do środka budynku tylnym wejściem. Widzimy kobietę powtarzającą komunikat o tym, że Terminus jest bezpiecznym miejscem i poznajemy Garetha, który na dzień dobry przeszukuje naszych bohaterów. Grupa zwiedza nową lokację, poznają Mary, której źle z oczu patrzy i zauważają, że mieszkańcy schronienia mają na sobie ubrania Glenna i Maggie. Rick szybko obezwładnia przewodnika i jedna grupa zaczyna mierzyć do drugiej. Gareth na spokojnie informuje, że nie udzieli żadnej informacji do póki się nie poddadzą, na chwilkę znów zapanowuje chaos i nasi bohaterowie już zaczynają uciekać pod gradobiciem pocisków. Uciekając słyszą głosy wołające o pomoc dochodzące z kontenerów i mijają teren usłany ludzkimi szczątkami, trafiają do pomieszczenia przypominającego miejsce spotkań jakiejś sekty, uciekają z niego i znów są na celowniku. Zostają otocznie i zmuszeni do opuszczenia broni. Upuszczają broń, a Gareth po kolei, pod groźbą zabicia Carla każe im wejść do wielkiego pociągowego wagonu. Kolejno wchodzą tam Rick, Daryl i Michonne, na końcu Carl. Zostają w nim zamknięci i orientują się, że nie są sami. Glenn, Maggie, Bob, Sasha, Tara , Abraham, Eugene i Rosita  już siedzą w środku. Nie ma czasu na czułe powitanie, nowa ekipa wita się ze starą a Rick oznajmia, że grupa, która ich tu uwięziła zadarła z niewłaściwymi ludźmi. I to by było na tyle. Koniec. Zatkało mnie. 
Zatkało mnie, bo nie sądziłem, że wszyscy dotrwają do końca. Z drugiej strony fani poszczególnych bohaterów odetchnęli z ulgą. Obstawiano bowiem, że zginie Glenn lub („jeśli to się stanie przestaniemy oglądać”) Daryl. Tak się jednak nie stało. Ekipę mamy niemal skompletowaną. Nie zobaczyliśmy Tyreese’a i „patrz na kwiatki” Carol z małą Judith. Nie wiadomo też kto porwał Beth i gdzie się obecnie znajduje. Jedno jest pewne, Terminus jest siedzibą kanibali, a mięsko, którego nie skosztowali Rick i ekipa (wymowna scena) z pewnością kiedyś przylegało do któregoś z oskrobanych szkieletów z podwórka. Także nasi bohaterowie siedzą sobie w wagonie niczym krowy wiezione na rzeź, są pozbawieni broni i jedynie determinacja Ricka zdradza, że już coś kombinuje. Z pewnością w przyszłym sezonie mieszkańcy Terminusa zrobią z którego z bohaterów całkiem smaczne danie i być może nawet będzie to bardzo często obstawiana Beth. Jak zapewne zauważyliście nie za dużo było w tym wszystkim samych zombiaków, serial od zawsze mocno skupiał się na bohaterach i pokazywaniu ich dramatów, rozterek i trudnych wyborów. Zombie moim zdaniem były tylko tłem do wydarzeń i dopełniały dzieła, dlatego też, serial spotkał się z falą krytycznych głosów zarzucających zbyt mało akcji i zombie w historii o zombie. Ale przecież to nie jest opowieść o martwych tylko o żywych. Zawiedzeni mogą być więc jedynie ci, którzy oczekują taniego survival horroru. Mnie finał nie rozczarował, wręcz przeciwnie, na koniec wszystko ułożyło się w bardzo ciekawą układankę. Piąty sezon będzie być może najbardziej ekscytujący ze wszystkich dotychczasowych, i jest duże prawdopodobieństwo, że otworzą go w bardzo mocny sposób. Nie pozostaje nic innego jak czekać do października i zacierać ręce, bo w końcu od 7 kwietnia powraca „Gra o Tron”! /D. D. M. 

Najlepsze i najbardziej ryjące banie seriale (część 2)

W zeszłym roku mogliście zacząć dzięki mojemu artykułowi zacząć oglądać bardzo ciekawe seriale. Przypomniałem parę starszych  i nowszych produkcji, które gromadziły przed ekrany miliony. Czas najwyższy na drugą część zestawienia! W pierwszej pojawiły się następujące produkcje: 
ZAGUBIENI (LOST)
HEROSI
MIASTECZKO TWIN PEAKS
BREAKING BAD
ŚWIAT WEDŁUG BUNDYCH
NIE Z TEGO ŚWIATA (SUPERNATURAL)
DEXTER
ŻYWE TRUPY (THE WALKING DEAD)
AMERICAN HORROR STORY
GRA O TRON (GAME OF THRONES)

Całość do przeczytania pod poniższym linkiem!

http://fkrbzm.blogspot.com/2013/09/najlepsze-i-najbardziej-ryjace-banie.html

RODZINA SOPRANO (THE SOPRANOS, 1999 – 2007)

Głupio pisać o serialu, który jest już totalnym klasykiem, który jest dla fanów seriali wszelakich niczym „Ojciec chrzestny”. Genialna rola świętej pamięci Jamesa Gandolfiniego. Życia mafiozów do kuchni i bez zbędnego kolorowania. Kto jeszcze się nie załapał ten musi nadrobić.


SYNOWIE ANARCHII (SONS OF ANARCHY, 2008 – …)

A ten tasiemiec jest jednym z ulubionych mojej lubej, która ma słabość do motorów. Jeśli chcecie poczuć zew wolności, ryk silników i krew w ustach po bijatyce między buntowniczymi synami anarchii. Dynamiczny serial ze znakomitym Ronem Pearlmanem, Charliem Hummanem oraz Katey „już nie Peg Bundy” Sagal. 


PRAWO ULICY (THE WIRE, 2002 – 2008)

Bardzo realistyczny dramat kryminalny w 5 aktach (znaczy sezonach). Możecie w nim powąchać prawdziwy brud uliczek, w których nieletni handlują dragami, szerzy się prostytucja i generalnie upadek moralności jest na porządku dziennym. Cóż ryje w nim banię najbardziej? Ano rzeczywistość moi drodzy, rzeczywistość…


ZAKAZANE IMPERIUM ( BROADWALK EMPIRE, 2010 – …)

Imperia wszelakie zazwyczaj krwią budowane i stosami ciał. Serial produkcji HBO ze znakomitym Steve’m Buscemim i Michaelem Pittem. Czasy prohibicji , brudnej polityki i handlowania alkoholem. Unikalny klimat i świetne odwzorowanie „tamtych” czasów. Mus totalny. 


HANNIBAL (2013 – …)

Świeża, rozlewająca się od niedawna krew gotująca w żyłach widzów dzięki fantastycznej kreacji Madsa Mikkelsena. Taaaak, po znakomitym Hopkinsie pora na nowe oblicze Hannibala Lectera. To zaskakujące, że Mads w niczym mistrzowi nie ustępuje. Szacuneczek i kto jeszcze nie widział nadrabia. 


Z ARCHIWUM X (THE X FILES, 1993 – 2002)

Za dzieciaka po niektórych odcinkach strach było do toalety pójść. Teraz też można się nieźle przy tym zryć, bo mimo upływających lat serial się nie starzeje. Także jeśli większość pozycji z obu list macie już ogarnięte to warto się na nowo wgryźć w sezony tego klasyka. 

ŚWIAT WEDŁUG MALCOLMA (2000 – 2006)

Mój ukochany rylec okresu dojrzewania. Ekspresowe tempo odcinków, kilka zawsze świetnie dopasowanych i przecinających się wątków, znakomite gagi i dialogi a do tego Bryan „Heisenberg” Cranston!. Najlepszy serial komediowy obok „Świata według Bundych”  i „Allo, Allo” moim skromnym zdaniem! 

DR HOUSE (HOUSE M.D., 2004 – 2012)

Historia tego genialnego cynika co prawda dobiegła końca całkiem niedawno, ale może pojawienie się tego serialu na tej liście przekona do niego opornych. House jest świetną postacią, Hugh Laurie włożył w niego na tyle dużo siebie, że aż trudno uwierzyć, że ten sam typ był ojcem Stewarta Malutkiego, kradł dalmatyńczyki i grał w „Czarnej Żmii”. Taki cham o gołębim sercu. Warto się wkręcić w jego świat. 


DOCTOR WHO (DOCTOR WHO, 1963 – 1989, 2005 – …)

Jeśli jesteście geekami, to prawdopodobnie wiecie dlaczego ten serial jest na  liście. Przygody Doktora sięgają wieeeelu lat wstecz i równie dobrze możecie zacząć od swoistej reanimacji Who czyli od roku 2005, czyli od czasu kiedy wcielał się w niego znakomity Christopher Eccleston. A następnie David Tennant, Matt Smith i Peter Capladi. Także sądzę, że warto rozpocząć nową, dłuuuuuuugą przygodę z Doktorem i wkręcić na w ten nieco kiczowaty świat! 


SHERLOCK (2010 – …)

Póki co powstało 9 pełnych odcinków (po 1,5 h każdy) o przygodach niezmordowanego detektywa Holmesa i jego przyjaciela Watsona. W rolach głównych Benedict „Smaug” Cumberbatch i Martin „Bilbo” Freeman świetnie uzupełniający się na ekranie. Do tego Andrew Scott jako czarny charakter – nieuchwytny Jim Moriarty. Jeśli lubicie sobie sobie oglądać seriale wygodnie przed telewizorem to będziecie mieli możliwość zacząć przygodę z „Sherlockiem” w pierwszą niedzielę marca o 21: 10. Ach no jeśli się mega wkręcicie to muszę Was ostrzec – nowe sezony ukazują się średnio co dwa lata także po trzecim będziecie musieli uzbroić się w cierpliwość. 
P.S. W trzeciej części zestawienie min „House of Cards”, „Homeland” czy „True Detective”.