FUNNY GAMES DOKTORA LECTERA, CZYLI O JEDENASTYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU “HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

Przed nami jeszcze tylko dwa odcinki „Hannibala” co zmusza do solidnego zastanowienia się nad tym jak to wszystko rozwiążą. Opcji jest przynajmniej kilka i każda z nich w jakimś stopniu mnie niepokoi. Mam bowiem wrażenie, że rozplanowany na jeszcze kilka sezonów serial nie będzie miał potrzebnej mu puenty. Że po rozwiązaniu wątku ze Smokiem wszystko nagle utnie się w zbyt ciekawym momencie. Póki co akcja zagęściła się na tyle by uznać, że ten epizod był całkiem ciekawy i pełen tak bardzo lubianego przez nas napięcia. A wszystko dzięki pogrywającemu sobie w najlepsze Lecterowi, który bawi się Dolarhydem niczym kukiełką na sznurkach. Pozwólcie, że przyjrzę się ich relacji nieco bliżej. 

Hannibal-3-11-And-the-Beast-from-the-Sea-7[1]

Nie jest to ulubione wdzianko Hannibala, ale tym razem na nie zasłużył. 

Postać Francisa Dolarhyde’a przynajmniej z mojego punktu widzenia naznaczona jest wewnętrzną tragedią. Siedzący w nim Czerwony Smok często przejmuje nad nim kontrolę, co w konsekwencji sprowadza go na drogę zbrodni. Mężczyzna ten często po prostu nie jest sobą, znakomicie pokazano to w schizofrenicznej scenie kiedy bije się sam ze sobą, a nawet próbuje wydusić się sam z siebie (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało). Skojarzyło mi się to ze sceną w której Edward Norton nokautuje się w biurze swojego przełożonego w „Podziemnym kręgu”. Dolarhyde jest więc w pewnym stopniu psychicznie opętany, jego bardziej ludzka cząstka orientuje się, że skrzywdzi „niewiastę” jeśli się z nią nie rozstanie do czego z resztą dochodzi w dość mocno poruszającej scenie. „Pan D.” jak określa go niewidoma „niewiasta” zdążył odcisnąć na niej solidne piętno, nie tylko cielesne ale i duchowe. Wydawać się może, że kobieta ta „widzi” w nim to czego on sam w sobie nie zauważa, a więc dobro, które Smok z niego próbuje wycisnąć do ostatniej kropli. Francis spowiadając się ze swojej słabości do Reby daje się złapać w Hannibalową pułapkę. Nasz szalony doktor uważa, że Smokowi można zapłacić pod postacią innej ofiary niż właśnie ona. Podpowiada więc, że można się pozbyć rodziny niejakiego Willa Grahama, który przecież wściubia nos w nieswoje sprawy. Ba, jest już bliski ujęcia smoka na tyle, że zasłużył na nauczkę. A Czerwony Smok jest na tyle zafascynowany Hannibalem, że bez mrugnięcia okiem postanawia zaatakować rodzinę Willa co kończy się pełną suspensu znakomitą sceną polowania w jego domu.

pobrane (3)

Ta historia miłosna się dobrze nie skończy.

Przyznam, że szczerze zastanawia mnie zachowanie postaci w ostatnich odcinkach. Lecter świadomie sam siebie pozbawia wszelakich przyjemności, które towarzyszyły mu w celi. Will mimo, że niby jest na niego wściekły wciąż z nim dużo gada i filozofuje zamiast całkowicie się odciąć od gościa przez którego inny wariat niemal zabił mu żonę. Paradoksalnie tylko Czerwony Smok zdaje się postępować instynktownie, Lecter bawiąc się z pozostałymi bohaterami moim zdaniem sobie jedynie grabi i nawet kibelka się swoim zachowaniem pozbawił. Jak na postać tak dystyngowaną i inteligentną jego ostatnie zachowania są co najmniej dziwne, ale może to wynika ze zbyt długiego siedzenia w ciasnej celi. Lub chęci przedłużenia poszukiwania Francisa jak najdłużej się da? W końcu do póki tamten jest na wolności tak długo Lecter jest potrzebny otoczeniu. No ale nie będę się pastwić nad tym wszystkim, „Hannibal” momentami jest przecież bliższy serialowi fantasy niż horrorowi lub dramatowi. A jednocześnie oglądanie losów pogubionych już do granic możliwości bohaterów (z naciskiem na Willa, który na moje oko już dawno stracił rozum) sprawia mi niemałą przyjemność i przez najbliższe dwa tygodnie z okładem jeszcze chętnie się wciągnę w zabawne gierki doktora Lectera. I na pewno będę za jego manipulacjami, metaforami i zachowaniem cholernie tęsknić, dawno bowiem nie było takiego serialu i negatywnego bohatera mu towarzyszącego, który by mnie tak odprężał i czarował swoją plastycznością i artyzmem. Dwa odcinki do końca serii… Mam nadzieję, że jednak będziemy po nich zbierać szczęki z podłogi. Bo przecież kiedy twórcy chcą to potrafią. I z ta nadzieją Was pozostawiam w oczekiwaniu na kolejny, ponoć szatański epizod. Do przeczytania za tydzień!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s