CZERWONY SMOK PO RAZ TRZECI, CZYLI O ÓSMYM ODCINKU TRZECIEGO SEZONU „HANNIBALA” SŁÓW KILKA.

W 1986 roku, w dziele „Manhunter” Czerwonym Smokiem był Tom Noonan, który wielkiej kariery filmowej nie zrobił, ale po dziś dzień w filmach występuje. W 2002 skutecznie do swojej interpretacji Francisa Dolarhyde’a przekonywał nas Ralph Fiennes, który na kreowaniu postaci negatywnych zjadł zęby. W 2015 trzecią i być może najgłębszą psychologicznie kreacją ma okazję pochwalić się Richard Armitage, którego fani „Hobbita” znają bardziej jako Thorina Dębową Tarczę. Wprowadzenie tej postaci zdaje się sprowadzać serial na stare, dobrze sprawdzone tory, z tą różnicą, że Hannibal został pojmany i pewnym stopniu zszedł na dalszy plan, ustępując nieco miejsca Francisowi właśnie. Jest więc szansa, że (w pewnym sensie) druga część tego sezonu będzie nas trzymać za gardła do samego końca. 

Hannibal-season-3-episode-7-Dolarhyde-book1[1]

Richard Armitage jest znakomitym Czerwonym Smokiem od pierwszych sekund.

Introdukcja Francisa robi niemałe wrażenie. Postaci tej źle z oczu patrzy i widać od pierwszych sekund, że jest niespełna rozumu. W tym odcinku nie usłyszeliśmy od niego ani jednego słowa, za to wydawał z siebie całą gamę nieprzyjemnych odgłosów i walczył sam ze sobą. Jego sposób traktowania swoich ofiar po śmierci i sam proces ich zabijania portretuje nam swoją zdolnością wnikania w mordercę Will, który przez trzy lata był odcięty od Hannibala i układał sobie życie z dala od FBI i przebywającego za szklaną szybą „przyjaciela”. Tak więc galeria pokręconych do granic możliwości postaci powiększyła nam się o jedną, bardzo istotną, która przecież doczekała się już dwóch filmów. Bo nie ma co ukrywać, zarówno w filmie Michaela Manna jak i Bretta Ratnera Hannibal bywa postacią drugoplanową, pierwsze skrzypce gra właśnie Francis. Ci, którzy oglądali te filmy, bądź czytali książki wiedzą jak potoczą się losy tego bohatera, ale przecież twórcy Hannibala mogą materiał wyjściowy potraktować tak samo jak twórcy „Gry o Tron”. Czyli mieć go generalnie w poważaniu szczerym i głębokim. Francis w tym odcinku jawi się jako postać, która chce stać się bestią w ludzkiej skórze: tatuuje się, dobiera sobie sztuczne zęby, zachowuje się chaotycznie, ćwiczy i przepoczwarza się. Armitage jest bardzo wiarygodny w swojej kreacji i budzi odrazę i lęk. A u Hannibala także fascynację. Także wprowadzenie Smoka uważam za jak najbardziej udane, mroczne jak diabli i klimatyczne. A co z resztą odcinka? No powiem, że choć było statycznie to nie było źle.

Jak wspomniałem, po trzech latach od ujęcia Hannibala nasi bohaterowie są już w zupełnie innym miejscu niż wcześniej. Will szuka spokoju u boku kobiety z jedenastoletnim synem,  za to kontakt z kanibalem mają Chillton i Alana, na horyzoncie majaczy też dawno nie widziana Freddie Lounds, powracają też zabawni panowie patolodzy z pierwszego sezonu. Will przekonany po części przez Jacka, po części przez samego siebie po raz kolejny „wciela” się w mordercę i odtwarza jego zachowanie puentując swoje badania ukochanym przez widzów powiedzeniem „This is my design”. Serial więc zdaje się wracać do sprawdzonej formuły z pierwszego sezonu, ale domyślam się, że do końca sezonu skupi się w największej mierze tylko na poszukiwaniu Zębowej Wróżki. Tak więc stwierdzam, że najbliższe epizody będą mieszanką klimatu rodem z pierwszego sezonu z tym do czego zdążyliśmy, bądź nie, przyzwyczaić się na początku obecnego, niestety ostatniego sezonu. Mimo całych moich narzekań nieuchronność zakończenia serii zaczyna dawać się mi we znaki i już teraz wiem, że będę za „Hannibalem” tęsknić. Tak wiem, to TYLKO serial, ale jestem jedną z tych osób, która przeżywa mocno to co tak naprawdę jest tylko wymysłem twórców i odtwórstwem aktorów, nic na to nie poradzę. I tym niestety smutnym akcentem kończę na dziś bo przygotowania na wyjazd na Woodstock się same nie zrobią. A Ci, którzy niepokoją się brakiem wpisu o ostatnim odcinku „True Detective” niech się nie martwią, po powrocie zrobię Wam specjalny wpis z omówieniem trzech ostatnich odcinków! No i wrócę w końcu do regularnych wpisów na blogu bo powinienem mieć na to więcej czasu! No i na You Tube się będzie więcej i ciekawiej działo! Oczekujcie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s